czwartek, 4 grudnia 2014

Mglisty Poranek

Dziś obudziłem się z dziwnym uczuciem czegoś co powinienem  wyrzucić z siebie. O dziwo, nie była to zwykła potrzeba spotykająca przeciętnego Polaka po wypiciu kawy. A może? W każdym razie, oto co powstało.

    "Wieczna Jesień"

W tym pękniętym świecie
Kruszejących myśli
Twa nadzieja płonie
W niedostatku trwogi
W przyjemnościach błogich
Topią się idee
Lecz próbujesz dalej
W młodzieńczym zapale
Chcesz przebijać  skałę
I próbujesz dalej
W tym cudownym szale
Lecz gdy zadasz pytanie
To odwieczne w świecie
Od tego co znajdziesz
Jak grosz podniesiesz
Zależeć będzie
Czy to szczęście przyjdzie
Czy jesień nadejdzie?
                .
                .
                .
mroczne myśli
ciemne deszcze
odpocznijcie
trochę
jeszcze

Wyszło trochę, albo i mocno, pretensjonalne (zapewne potęgowo w zależności od oczytania), Od czegoś trzeba zacząć. Wskazówki, wytykania i inne krytyki proszę składać w formie zażalenia zwanego komentarzem, Natomiast pochwały nie są mile widziane. Miłego dnia w piękny mglisty (smogowy?) dzień jaki mamy dziś w Mieście Kraka.

2 komentarze:

  1. I ten szok kiedy idę rano do kuchni po herbatę, a powróciwszy autor wiersza siedzi w pełnej gotowości na łóżku nie rozlewając się na boki jak zombie. Sztuka uszlachetnia! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra końcówka!
    Odważnie sobie poczynasz, ja sam też coraz częściej zaczynam myśleć o personal brandingu. :) Publikuj dalej!

    OdpowiedzUsuń